Kiedy ostatni raz jadłeś
Sam nie wiem, do jakiej kategorii zakwalifikować ten wpis. Znalazł się w dziale matematyka, bo dzisiaj, właściwie to wczoraj oglądałem już po raz 3 film „Piękny umysł”. Obiecałem sobie, że obejrzę tylko początek (akademickie życie J. Nash’a), ale strasznie mnie wciągnął. Film daje dużo do myślenia. Może jak jutro wstanę uda mi się znaleźć odpowiedzi na niektóre pytania. Np …dlaczego tyle siedzę nad książkami? Cytując głównego bohatera filmu kieruję pytanie do wytrwałego czytelnika… „Czy osiągnąłem już poziom szczerości graniczący z głupotą?„. Mam nadzieję, że nie i nigdy się to nie stanie na łamach tego bloga. Rozbieżność tematów w tym wpisie jest dość spora – przepraszam – to za sprawą mętliku, który panuje w mojej głowie. Jutro jadę do Gniezna na korepetycje z matematyki. Będzie to pierwsza i mam nadzieję nie ostatnia sesja. Jeśli faktycznie chcę się dostać na wymarzoną uczelnię muszę wziąć się za swój mózg. Przyznam, że wierzę, że da się coś z tym fantem zrobić, a skutkiem ubocznym nie będzie długa broda. Już późno 1:23, jutro trzeba wstać wypoczętym i posiedzieć nad geometrią analityczną tak, więc do następnego razu.
No tak nie wytłumaczyłem się z tytułu, którym jest opatrzony wpis
i nie mam zamiaru. Jeśli nie kojarzysz tego tekstu musisz obejrzeć „Piękny umysł”. Pozdrawiam







