Spływ kajakowy po rzece Drwęca – co ze sobą zabrać? – co można zobaczyć?
Hej,
dzisiaj chciałbym opowiedzieć Wam o spływie kajakowym który odbył się w lipcu 2010 roku na rzece Drwęcy. Nie będę zagłębiał się w opis samej rzeki, przecież od czego jest Wikipedia. Skupię się natomista na rzeczach, które trudno usłyszeć z ust osoby wypożyczającej nam kajaki, czy też nie łatwo dostrzec je w przewodniku.
Zacznijmy od tego, że spływ organizowany był dość spontanicznie, przez ludzi o niewielkim doświadczeniu. W doborze trasy korzystaliśmy z przewodnika Pascala.
Zajął się tym jeden z uczestników, który nigdy nie siedział w kajaku. Mimo tego doskonale wywiązał się ze swojego zadania. Grupa liczyła 21 osób, czyli 11 kajaków dwuosobowych. Kajaki udostępniła nam wypożyczalnia Libra za 20 PLN na dzień za sztukę. Cena bardzo przystępna. Były to 2 kajaki polietylenowe i 9 kajaków z laminatu. Do tego kamizeli i siedziska. Wiosła do wyboru drewniane lub aluminiowe skrętne. W skali od 1-5 sprzęt ocenił bym na 4.
Spływ rozpoczęliśmy w Nowym Mieście Lubawskim, a zakończyliśmy w Toruniu. Według przewodnika przepłynęliśmy 142,5 km. Spływ miał trwać 10 dni my mieliśmy 6. Trasa była tak dobrana, aby mniej więcej co 2 dni (czasami udało się cześciej) można było uzupełnić zapasy żywności. Nocowaliśmy na polach, bynajmniej nie namiotowych. Dokładnie na polanach, często pastwiskach. Raz zdarzyło nam się zapłacić po 5 zł od osoby za możliwość rozbicia się u gospodarza za domem. Miejsca których na pewno nie wolno opuścić to Golub-Dobrzyń, Brodnica i oczywiście Toruń. Dla miłośników historii to nie lada gratka, a dla innych to szansa na to aby rozprostować kości. My w pośpiechu przepłynęliśmy przez Brodnicę czego później bardzo żałowaliśmy. Warto też zboczyć odrobinę z trasy i zahaczyć o jeziora, które urozmaicają naszą podróż. Można tam zażyć kąpieli, poskakać z pomostu, wdrapać się na tamę.

Rzeka przynosi sporo frajdy co nie jest żadną nowością. Niestety Drwęca jest dość monotonna. Nadaje się idealnie dla kogoś kto rozpoczyna przygodę z kajakiem i chce nauczyć się sterować. Oczywiście należy zachować wszelkie środki ostrożności. Są miejsca gdzie należy z dużą rozwagą podchodzić do przeszkód, aczkolwiek jest ich bardzo niewiele. W naszej grupie zdarzyła się jedna wywrotka i to właśnie przez nieuwagę i brak doświadczenia. Widoki były przepiękne, woda w zasadzie czysta, niestety nie jest to czystość pierwszej klasy. W przewodniku jest napisane, że jest to rezerwat przyrody na całej długości. Niestety nie widać tego, wokoło kręci się sporo śmieci. Na szczęście przegrywają z przytłaczającym je pięknem rzeki. Do tego muchy końskie i komary. Nie da się tego pominąć. Oczywiści nie jest to nic groźnego o ile ktoś pamiętał o środku odstraszającym te stworzenia. Należy pamiętać również o obuwiu ochronnym, buty neoprenowe za ok. 25 PLN wystarczą i uchronią przed przykrymi skaleczeniami, które w warunkach spływu goją się przerażająco długo. Na naszej trasie musieliśmy dwa razy przenosić kajaki, raz 100m, a drugi około 50, nie sprawia to wielkiego problemu. Najcięższy odcinek jaki nas czeka to moment wpłynięcia na Wisłę. Jednakże nie ma co się przejmować na zapas, to i tak będzie świetna zabawa przysparzająca dużo wrażeń.
Oto lista rzeczy niezbędnych do tego, aby spływ minął w miłej atmosferze:
- worek wodoszczelny
- Latarka ( ja polecam czołówkę )
- spodnie długie
- spodnie krótkie
- buty neoprenowe
- sandały (polecam Keen wodoodporne)
- pełne buty
- polar
- kurtka przeciwdeszczowa
- bielizna termoaktywna
- karimata
- okulary przeciwsłoneczne
- chusta
- kompas lub GPS (dla bezpieczeństwa nawigacji)
- nóż
- siekiera
- namiot
- rękawiczki
- ręcznik
- sztućce
- kubek
- manierka
- sznurek
- apteczka
- olejek do opalania
- środek odstraszający komary
Według mnie to wyposażenie zapewni Wam komfort i bezpieczeństwo, oczywiści zachęcam do eksperymentowania z ekwipunkiem i dzielenia się uwagami w komentarzach.

Pozdrawiam Piotr!







